FREESTYLE.pl - logo
Najedź tu i zaloguj się do Freestyle.pl

Reklama Jak zamówić?
Tu jesteś: FreeStyle >  Artykuły >  Recenzja the Art of Flight

Artykuły

Recenzja the Art of Flight

Od:
alik 
Data:
13 września 2011, 15:28
Komentarzy:
2
Kategorie:
kategorie
Ocena:
Ocena 5.00
7 września miała miejsce światowa premiera the Art of Flight w Nowym Jorku. Przeżycia związane z filmem są zbyt intymne, by o nich nie powiedzieć.

Dostępne w kategoriach

snow  |  snowboarding  |  sport

Oglądając That’s It That’s All przeżywałem szok ale dopiero po the Art of Flight coś we mnie zmieniło się na zawsze.

Połączenie techniki filmowania, wspomaganej przez specjalne samochody, śmigłowce i samoloty z wybitnymi umiejętnościami Travisa Rice’a, Pata Moore’a czy Johna Jacksona, jest snowboardową pornografią.

Zobaczymy wszystkie najskrytsze tajemnice, zagrożenia i przyjemności związane ze snowboardingiem przedstawione w nieosiągalny wcześniej sposób. Właśnie dzięki kompilacji najnowszych technologii, doświadczenia i umiejętności ekipy filmowej, pilotów i ostatecznie zawodowych riderów.

Travis Rice i Pat Moore w Jackson Hole Travis Rice i Pat Moore w Jackson Hole
Pewnie wiele osób po projekcji the Art of Flight powie, że jest to kopia czy “remake” That’s It That’s All. Nie zgadzam się z tym absolutnie.

11 listopada 2008 rozmawiałem z Travisem przy okazji premiery That’s It That’s All w Warszawie. Zapytałem:

Podróżujesz teraz po świecie pokazując ludziom najlepszy film w historii snowboardingu. Powiedz czy tytuł filmu oznacza, że to już wszystko, że to już koniec ludzkich możliwości jeśli chodzi o snowboarding?

Odpowiedział spokojnie: Podobne pytania słyszałem 3 czy 5 lat temu…

Dopiero dzisiaj mu wierzę. I to właśnie dlatego sequel TITA - the Art of Flight tak mocno zadziałał. Travis sam wyznacza dzisiaj trendy w snowboardingu. Jest lepszy. Jest w tym spontaniczny i wesoły. W filmie zobaczymy jak można robić konkretne tricki uciekając przed schodzącą powyżej lawiną na zboczach, na które strach spojrzeć. Czterdziestometrowe loty ponad lodowymi przepaściami Alaski, zjazdy wąskimi, lodowatymi żlebami gór Patagonii. Wszystko wykonane pewnie, stylowo i jak się wydaje bez wahania…

Art Of Flight - Alaska Art Of Flight - Alaska
Inna legenda jazdy w wysokich górach Jeremy Jones na koniec filmu stwierdza, że Travis jest lepszy z każdym kolejnym dniem i robi rzeczy, których nie widziałem nigdzie indziej na świecie. To najlepszy snowboarding jaki kiedykolwiek widziałem i to jest codzienność z Travisem Ricem – kończy.

Niestety nierozłączną częścią jazdy na takim poziomie są ciężkie kontuzje i ogromne zagrożenie ze strony natury. Tu największe kłopoty w filmie mieli Scotty Lago, nieszczęśliwie lądując właściwie udane double back rodeo 10, i Mark Landvik spadający po skałach w lawinie. Przeżyli.

Poza wspomnianymi, w filmie jeżdżą jeszcze Mark ‘Triple Cork’ McMorris, bracia Mitrani, DCP, Jake Blauvelt, Nicolas Muller, Danny Davis, Ero Niemela, Kyle Clancy, Bode Merrill i Bjoern Leines.

W the Art of Flight wszystko jest niewiarygodne. Budżet, którego wielkość jest tajemnicą, ale domysły krążą wokół sumy 2 milionów dolarów. Dzika przyroda, krajobrazy i cudowne zakątki globu.

W filmie wykorzystano najnowszy, specjalnie zmodyfikowany sprzęt.

Ekipa filmowa the Art of Flight Ekipa filmowa the Art of Flight
Większość ujęć nagrana jest ze śmigłowców, czy kamer mocowanych na głowach zawodników. Kilka scen zostało nakręconych z wykorzystaniem przerobionego Forda F250 wyposażonego w gąsienice, system filmowania Cineflex V14 (dzięki któremu nawet w najgorszych warunkach obraz jest stabilny i płynny), w środku 17 calowy monitor LCD, Playstation 3, generatory, radia i potwornie mocny silnik.

Mój i wielu zachwyt na pewno trafi na krytykę. Mało tego, środowisko snowboarderów zapewne podzieli się na 2 grupy. Niektórzy powiedzą, że jest to raczej wysokobudżetowa hollywoodzka produkcja, mająca mało wspólnego ze snowboardingiem jakim jest naprawdę. Nie ma raili, nie ma jeżdżenia z ziomkami a duża część filmu wcale nie jest poświęcona trickom.

To prawda ale ten film ma zupełnie inny wymiar. Tu nie o to chodzi.

Od początku, gdy Travis wchodzi na lotnisko, domyśleć się można, że poza snowboardingiem film ma pokazać też proces realizacji. Podróże, piękno przygody, sposób filmowania. Niesamowite zwolnione ujęcia strzelania do uschniętych drzew, dzikich zabaw chłopaków i wypowiedzi miłośników Alaski w pierwszej części filmu zajmują może nawet więcej czasu niż sam snowboarding. Dalej, podczas podróży do Chile, słyszymy opowieść Travisa i Jake’a Blauvelt o tym kraju, o jego uśmiechniętych, mimo doznanych katastrof, mieszkańcach.

Ten film będzie doceniony nie tylko przez corowców, którzy odróżniają podwójnego corka od cab 9.

…tak. The Art of Flight jest przesycony, niemożliwy i wystrzelony w kosmos. Ale jest też Wielki przez wielkie W. Jeśli chcesz filmów zwykłych, streetowego jibbingu i powtarzanych tricków, ten film nie jest dla ciebie. A jeśli chcesz filmu, który pokazuje najlepszy snowboarding na świecie, filmowany w najlepszy sposób na świecie i film, który będzie zrozumiały dla twoich niejeżdżących znajomych, obejrzyj the Art of Flight. Ta produkcja, w odróżnieniu do innych, wytrzyma długo próbę czasu, no chyba, że Travis, Curt Morgan i ekipa Brain Farm znowu nas zadziwi.

Soundtrack

Więcej zdjęć w galerii

Gra the Art of Flight


Polska premiera filmu zaplanowana jest na 23 listopada w Warszawie. Poniżej premiera w USA:


Film można kupić przez iTunes

Pat Moore Pat Moore


Powiązania

Udostępnij


wykop śledzik grono

Komentarze

:     :    
Chcesz się wychylić i skomentować? - zaloguj się! ...a jak nie masz konta to dołącz do nas!


Najnowsze  

Podobne  


Blogi  

Co się dzieje na Freestyle'u  

Nasi partnerzy

  • Kamuflage
  • Streeters
  • NoveKino Praha
  • Kamuflage
  • Streeters
  • NoveKino Praha
  • Kamuflage
  • Streeters
  • NoveKino Praha
  • Kamuflage
  • Streeters
  • NoveKino Praha
ukryj